
Kiedy TFP jest metodą z wyboru? Indykacje, profil pacjenta i czynniki rokujące
16 września 2025
TFP w pracy z zaburzeniami osobowości: borderline, narcystyczne i złożone PTSD
23 września 2025Transference-Focused Psychotherapy, czyli terapia skoncentrowana na przeniesieniu (TFP), jest ustrukturyzowaną formą psychoterapii psychodynamicznej rozwiniętą przez Otto F. Kernberga, Johna F. Clarkina, Franka E. Yeomansa i ich współpracowników. Została opracowana przede wszystkim z myślą o osobach z zaburzeniem osobowości borderline, ale jej założenia i zmodyfikowane formy wykorzystuje się również w pracy z innymi poważnymi trudnościami osobowościowymi.
TFP wyróżnia się wyraźną strukturą procesu. Terapia nie przebiega jednak według sztywnego scenariusza, w którym każdy pacjent przechodzi przez identyczne etapy w tym samym tempie. Poszczególne fazy częściowo się przenikają, a ważne konflikty relacyjne mogą powracać wielokrotnie. Struktura metody nie służy więc zamianie żywej relacji w procedurę. Ma pomóc pacjentowi i terapeucie zachować zdolność do myślenia wtedy, gdy relacja staje się intensywna, ambiwalentna albo zagrożona zerwaniem.
Głównym obszarem pracy jest przeniesienie, czyli sposób, w jaki uwewnętrznione obrazy siebie i innych oraz związane z nimi emocje organizują aktualne przeżywanie terapeuty. Pacjent nie tylko opowiada o swoich relacjach. W istotnym stopniu zaczyna również odtwarzać ich wewnętrzną dynamikę w gabinecie.
Proces TFP zmierza do stopniowej integracji rozszczepionych doświadczeń. Pacjent rozwija zdolność do przeżywania złości bez konieczności niszczenia więzi, zależności bez poczucia całkowitej utraty autonomii oraz rozczarowania bez natychmiastowej dewaluacji drugiej osoby. Zmiana nie ogranicza się do redukcji objawów. Dotyczy sposobu przeżywania siebie, innych ludzi i własnych emocji.
Dlaczego przebieg terapii TFP wymaga wyraźnej struktury?
Osoba funkcjonująca na poziomie borderline organizacji osobowości może doświadczać znacznej zmienności obrazu siebie i innych. Ta sama osoba może być w jednym momencie przeżywana jako wyjątkowo troskliwa i godna zaufania, a niedługo później jako obojętna, kontrolująca albo zagrażająca.
Podobnie może zmieniać się obraz siebie: od poczucia całkowitej bezradności i bezwartościowości po doświadczenie siły, niezależności lub szczególnej przewagi nad innymi. Gdy aktywny staje się jeden z tych stanów, dostęp do odmiennego obrazu siebie lub drugiej osoby może zostać chwilowo utracony.
W psychoterapii taka dynamika nie pozostaje jedynie tematem opowieści. Ujawnia się również w relacji z terapeutą. Pacjent może intensywnie przeżywać jego milczenie, pytania, granice, zmianę terminu albo sposób zareagowania na złość. To, co w bardziej zintegrowanej strukturze osobowości może zostać opowiedziane i przemyślane, tutaj często najpierw pojawia się jako silne doświadczenie relacyjne.
Wyraźna struktura TFP pomaga odróżniać aktywizujące się wzorce przeniesieniowe od rzeczywistych wydarzeń w relacji terapeutycznej. Pozwala też rozpoznawać reakcje pacjenta na zasady i granice, zachowania zagrażające bezpieczeństwu lub ciągłości terapii oraz próby szybkiego rozładowania trudnych emocji poprzez działanie.
Precyzja metody nie służy kontrolowaniu pacjenta. Chroni możliwość obserwowania i rozumienia tego, co w mniej stabilnych warunkach mogłoby zostać natychmiast odegrane.
Etap pierwszy: ocena strukturalna i kwalifikacja do TFP
Proces rozpoczyna się od konsultacji i pogłębionej oceny funkcjonowania pacjenta. Nie chodzi wyłącznie o przypisanie konkretnej diagnozy. Terapeuta stara się zrozumieć strukturę osobowości, jakość tożsamości, dominujące mechanizmy obronne, sposób funkcjonowania w relacjach oraz zdolność do oceny rzeczywistości.
Znaczenie ma między innymi to, czy pacjent posiada względnie stabilny obraz siebie, jak radzi sobie z agresją i zależnością, w jaki sposób reaguje na frustrację oraz czy potrafi utrzymać różne, czasem sprzeczne wyobrażenia o tej samej osobie.
Terapeuta rozpoznaje również zachowania, które mogą wpływać na bezpieczeństwo lub regularne prowadzenie procesu. Mogą należeć do nich zachowania autodestrukcyjne, ryzyko samobójcze, nadużywanie substancji, ciężkie zaburzenia odżywiania, gwałtowne działania impulsywne albo poważne trudności w utrzymywaniu zobowiązań.
Ich obecność nie musi automatycznie wykluczać TFP. Może jednak oznaczać potrzebę wcześniejszej stabilizacji, równoległego leczenia psychiatrycznego, współpracy z innymi specjalistami albo innej intensywności pomocy.
Kwalifikacja odpowiada nie tylko na pytanie, czy metoda pasuje do problemów pacjenta, ale również czy może być bezpiecznie i odpowiedzialnie prowadzona w określonych warunkach.
Już podczas konsultacji mogą ujawniać się pierwsze wzorce relacyjne. Pacjent może idealizować terapeutę, obawiać się jego oceny, próbować przejąć kontrolę nad rozmową albo wycofywać się, gdy pojawia się możliwość większej zależności. Nie oznacza to, że każda reakcja musi zostać od razu zinterpretowana. Początkowy etap służy przede wszystkim poznaniu pacjenta i stworzeniu możliwie trafnej mapy jego funkcjonowania.
Etap drugi: formułowanie kontraktu terapeutycznego
Po etapie oceny terapeuta i pacjent ustalają warunki prowadzenia terapii. Kontrakt obejmuje między innymi częstotliwość i czas trwania spotkań, zasady odwoływania sesji, płatności, kontakt pomiędzy spotkaniami, poufność oraz sposób postępowania w sytuacjach zagrożenia.
W klasycznym modelu TFP sesje odbywają się zazwyczaj dwa razy w tygodniu. Nie istnieje jednak jeden czas trwania terapii ani określony moment, w którym u każdego pacjenta powinna pojawić się zmiana. TFP jest zwykle procesem długoterminowym, a jego przebieg zależy od struktury osobowości, nasilenia trudności, regularności pracy oraz dynamiki relacji terapeutycznej.
Kontrakt nie jest administracyjnym wstępem do właściwej terapii. Stanowi pierwszy element pracy klinicznej. Już sposób reagowania na proponowane zasady może ujawniać konflikty dotyczące zależności, kontroli, zobowiązania, autonomii i granic.
Pacjent może przeżywać stałość ustaleń jako źródło bezpieczeństwa, ale również jako próbę podporządkowania. Może obawiać się, że brak wyjątku oznacza odrzucenie, albo sprawdzać, czy terapeuta pozostanie konsekwentny, gdy w relacji pojawi się silna złość.
Reakcje te mogą stać się przedmiotem późniejszej pracy, ale kontrakt nie jest testem posłuszeństwa. Powinien zostać przedstawiony w sposób jasny, omówiony i możliwy do świadomego zaakceptowania.
Szerzej jego funkcję wyjaśnia artykuł Kontrakt terapeutyczny w TFP – dlaczego jasne zasady są częścią leczenia, a nie formalnością.
Etap trzeci: faza początkowa i rozpoznawanie dominujących dyad
Po ustaleniu warunków terapii rozpoczyna się właściwa praca nad rozpoznaniem dominujących konfiguracji relacyjnych. W TFP określa się je często jako dyady obejmujące obraz siebie, obraz drugiej osoby oraz afekt łączący oba elementy.
Pacjent może na przykład doświadczać siebie jako bezradnego i porzuconego wobec terapeuty przeżywanego jako chłodny i niezainteresowany. W innym momencie role mogą się odwrócić: pacjent czuje się silny, pogardliwy lub kontrolujący, a terapeuta zostaje przeżyty jako słaby, zależny albo niekompetentny.
Terapeuta słucha opowieści pacjenta o jego życiu, ale jednocześnie obserwuje, jak podobne wzorce zaczynają organizować relację w gabinecie. Znaczenie mogą mieć oczekiwania kierowane wobec terapeuty, reakcje na pytania, milczenie i zakończenie sesji, stosunek do granic i ustaleń, lęk przed zależnością, potrzeba wyjątkowego traktowania, próby idealizowania lub dewaluowania terapeuty oraz wycofanie pojawiające się przy większej bliskości.
Przeniesienie jest obecne od początku, ale nie każda wypowiedź ani reakcja pacjenta wymaga natychmiastowej interpretacji. Wczesna faza służy przede wszystkim dokładnemu rozpoznaniu aktualnego doświadczenia, dominującego afektu oraz ról przypisywanych sobie i terapeucie.
Terapeuta zwraca uwagę również na własne reakcje. Może odczuwać potrzebę ratowania pacjenta, bezradność, irytację, lęk, znużenie albo presję, aby coś szybko wyjaśnić. Takie reakcje nie stanowią gotowej prawdy o pacjencie, ale mogą pomóc zauważyć, w jaką rolę terapeuta jest wciągany.
Etap czwarty: klaryfikacja aktualnego doświadczenia
Pierwszym podstawowym sposobem pracy w TFP jest klaryfikacja, czyli wspólne doprecyzowywanie tego, co pacjent przeżywa i jak rozumie aktualną sytuację.
Terapeuta może pytać, co dokładnie wydarzyło się przed pojawieniem się złości, jak pacjent zrozumiał jego wypowiedź, co w danym momencie czuje wobec siebie i drugiej osoby, czego spodziewa się po terapeucie oraz co wydaje się najbardziej zagrażające.
Klaryfikacja nie polega na podsuwaniu gotowego znaczenia. Pomaga uporządkować doświadczenie, które początkowo może być chaotyczne, sprzeczne lub trudne do nazwania.
Pacjent może na przykład mówić, że terapeuta jest mu całkowicie obojętny, a jednocześnie bardzo intensywnie przeżywać jego urlop lub zmianę godziny spotkania. Zanim pojawi się interpretacja, potrzebne jest dokładne zrozumienie tego, co pacjent odczuwa, jak interpretuje sytuację i jakie znaczenie przypisuje relacji.
Klaryfikacja tworzy wspólne pole obserwacji. Dzięki niej emocja nie musi pozostać jedynie impulsem prowadzącym do działania, lecz może stać się doświadczeniem, o którym można myśleć.
Etap piąty: konfrontowanie sprzeczności
Kolejnym elementem techniki jest konfrontacja. Nie oznacza ona agresywnego przeciwstawiania się pacjentowi ani udowadniania mu błędu. Polega na zwróceniu uwagi na elementy doświadczenia, które wydają się sprzeczne, rozdzielone lub pomijane.
Terapeuta może zauważyć, że pacjent deklaruje brak potrzeby bliskości, a jednocześnie bardzo silnie reaguje na każdą oznakę dystansu. Może wskazać różnicę między opisem terapeuty jako całkowicie obojętnego a sytuacjami, w których pacjent dostrzegał jego zainteresowanie.
Konfrontacja pomaga zobaczyć, że w jednej relacji mogą być obecne odmienne doświadczenia. Nie ma na celu zastąpienia obrazu negatywnego obrazem pozytywnym. Służy poszerzeniu pola świadomości o elementy, których pacjentowi trudno jednocześnie doświadczać.
W strukturze opartej na rozszczepieniu takie zestawienie może początkowo wywoływać napięcie. Utrzymywanie sprzecznych aspektów jednej osoby oznacza bowiem kontakt z ambiwalencją, przed którą psychika wcześniej chroniła się poprzez podział na to, co całkowicie dobre, i to, co całkowicie złe.
Etap szósty: interpretacja i łączenie rozdzielonych stanów
Interpretacja pojawia się wtedy, gdy aktualne doświadczenie zostało wystarczająco dobrze rozpoznane. Terapeuta pomaga pacjentowi zobaczyć związki pomiędzy odmiennymi stanami siebie, obrazami drugiej osoby, afektami oraz mechanizmami obronnymi.
Może na przykład wskazać, że nagłe przejście od idealizacji terapeuty do przekonania, że jest on całkowicie obojętny, chroni przed jednoczesnym przeżywaniem zależności, złości i rozczarowania. Może również zauważyć, że pacjent, który wcześniej czuł się bezradny wobec kontrolującej osoby, sam zaczyna przyjmować pozycję dominującą wobec terapeuty.
Interpretacja nie jest przekazywaniem pacjentowi prawdy, którą terapeuta już zna. Jest propozycją wspólnego rozumienia relacji. Ma służyć integracji, a nie demonstracji wiedzy terapeuty.
Jej wartość zależy nie tylko od trafności, ale również od momentu, języka oraz możliwości emocjonalnego przyjęcia jej przez pacjenta. Interpretacja podana zbyt wcześnie może zostać przeżyta jako wtargnięcie, krytyka albo próba narzucenia terapeutycznego znaczenia.
W TFP praca wielokrotnie powraca do tych samych konfiguracji. Integracja nie jest skutkiem jednego odkrywczego wglądu. Rozwija się poprzez kolejne doświadczenia, w których pacjent może zauważać różne strony tej samej relacji i stopniowo utrzymywać je w jednym polu świadomości.
Jak rozwija się praca z przeniesieniem?
W początkowej fazie terapeuta koncentruje się przede wszystkim na rozpoznawaniu dominujących stanów oraz na nazywaniu tego, co dzieje się w relacji. W miarę postępu terapii możliwe staje się bardziej złożone łączenie różnych dyad.
Pacjent może stopniowo zauważać, że jego sposób przeżywania terapeuty jest częściowo organizowany przez uwewnętrznione wzorce relacyjne. Nie oznacza to jednak, że każde napięcie jest wyłącznie „projekcją” pacjenta.
Terapeuta powinien brać pod uwagę rzeczywiste wydarzenia w relacji, znaczenie nadawane im przez pacjenta, aktywizowane wzorce przeniesieniowe, własne reakcje przeciwprzeniesieniowe oraz możliwość, że jego zachowanie rzeczywiście przyczyniło się do napięcia.
Praca z przeniesieniem nie może służyć unieważnianiu doświadczenia pacjenta ani chronieniu terapeuty przed refleksją nad własnym udziałem w relacji.
Reakcje terapeuty są ważnym źródłem informacji, ale nie stanowią automatycznej prawdy o pacjencie. Mogą wynikać zarówno z dynamiki wniesionej przez pacjenta, jak i z osobistej historii terapeuty, realnych wydarzeń w gabinecie lub połączenia wszystkich tych elementów.
Dlatego przeciwprzeniesienie wymaga refleksji, superwizji i zdolności do zatrzymania reakcji, zanim stanie się ona nieprzemyślanym działaniem.
Więcej o tym mechanizmie można przeczytać w artykule Przeniesienie i przeciwprzeniesienie w psychoterapii psychodynamicznej – mechanizm zmiany strukturalnej w terapii TFP.
Kryzysy i zerwania przymierza w toku terapii
Kryzys nie jest obowiązkowym etapem TFP ani warunkiem skutecznego leczenia. Napięcia, zachowania impulsywne i zerwania przymierza mogą jednak pojawiać się w różnych momentach procesu.
Pacjent może zacząć przeżywać terapeutę jako wrogiego, obojętnego albo niekompetentnego. Może uznać terapię za bezsensowną, wycofać się emocjonalnie, zażądać natychmiastowego zakończenia albo próbować rozładować napięcie poza sesją poprzez zachowanie autodestrukcyjne.
W sytuacji ryzyka samobójczego, poważnej autodestrukcji, agresji albo znacznej dezorganizacji pierwszeństwo ma bezpieczeństwo pacjenta. Terapeuta ocenia poziom zagrożenia oraz możliwość kontynuowania terapii w dotychczasowych warunkach.
Konieczne może być zastosowanie wcześniej uzgodnionego planu postępowania, konsultacja psychiatryczna, leczenie farmakologiczne, pomoc kryzysowa albo czasowa zmiana formy leczenia. Analiza przeniesieniowego znaczenia kryzysu nie może zastępować realnych działań ochronnych.
Dopiero po odpowiednim zabezpieczeniu sytuacji można badać, co kryzys oznaczał psychicznie i relacyjnie. Może ujawniać lęk przed opuszczeniem, trudność w tolerowaniu frustracji, potrzebę odzyskania kontroli albo przekonanie, że jedynie eskalacja zapewnia realny kontakt.
Podobnie wygląda praca z zerwaniem przymierza. Naprawa nie polega na szybkim odzyskaniu dobrej atmosfery ani na przekonaniu pacjenta, że terapeuta miał rację. Wymaga zbadania, co wydarzyło się w relacji, jak każda ze stron zrozumiała sytuację oraz czy zachowanie terapeuty przyczyniło się do powstania napięcia.
Konflikt może mieć potencjał transformacyjny, ale nie każde zerwanie automatycznie prowadzi do rozwoju. Znaczenie ma to, czy doświadczenie zostanie opracowane bez unieważnienia pacjenta i bez obronnego wycofania terapeuty.
Jak rozpoznaje się postępującą integrację?
Zmiana w TFP rzadko przyjmuje formę jednego spektakularnego przełomu. Częściej rozwija się poprzez wiele niewielkich przesunięć, które stopniowo tworzą nową jakość funkcjonowania.
Jednym z pierwszych sygnałów może być pojawienie się przestrzeni pomiędzy emocją a działaniem. Pacjent nadal doświadcza silnej złości, lęku lub wstydu, ale nie musi natychmiast zrywać relacji, podejmować impulsywnej decyzji albo rozładowywać napięcia poprzez zachowanie autodestrukcyjne.
Z czasem może rozwijać się:
- bardziej stabilny obraz siebie i mniej skrajne postrzeganie innych,
- większa tolerancja frustracji i zdolność utrzymywania relacji mimo konfliktu,
- ograniczenie idealizacji, dewaluacji i impulsywnych reakcji,
- lepsza regulacja emocji oraz większa odpowiedzialność za własne działania,
- bardziej realistyczna ocena własnych motywów i intencji innych ludzi.
Pacjent może jednocześnie widzieć w terapeucie osobę zaangażowaną i osobę, która stawia granice. Może przeżywać złość, nie tracąc całkowicie poczucia przywiązania. Może dostrzegać własną potrzebę zależności bez konieczności natychmiastowego zaprzeczania jej lub przeżywania jako upokorzenia.
Zmiana nie oznacza braku konfliktów. Zmienia się sposób, w jaki konflikty są przeżywane, rozumiane i regulowane.
Szerszy opis tego procesu znajduje się w artykule Integracja tożsamości w borderline – na czym polega scalanie rozszczepionych reprezentacji siebie i innych.
Faza końcowa i praca nad separacją
Zakończenie TFP nie jest wyłącznie administracyjnym zamknięciem spotkań. Stanowi ważną fazę procesu, ponieważ uruchamia doświadczenia separacji, zależności, straty, wdzięczności, złości i autonomii.
Decyzja o zakończeniu może wynikać z osiągnięcia istotnych celów terapii i większej stabilności funkcjonowania. Powinna być jednak omawiana z odpowiednim wyprzedzeniem, aby uczucia związane z rozstaniem mogły zostać wniesione do pracy.
Pacjent może przeżywać zakończenie jako porzucenie, dowód własnej nieważności albo próbę pozbycia się go przez terapeutę. Może również zacząć dewaluować terapię i jej efekty, aby zmniejszyć znaczenie nadchodzącej straty. U innych osób może pojawić się pragnienie przedłużania procesu mimo osiągniętej gotowości do większej samodzielności.
W fazie końcowej terapeuta i pacjent przyglądają się zmianom osiągniętym w terapii, obszarom nadal wymagającym uwagi, uczuciom związanym z rozstaniem, ryzyku powrotu wcześniejszych wzorców oraz sposobom funkcjonowania bez regularnego kontaktu. Mogą również rozmawiać o możliwości ponownego skorzystania z pomocy, jeśli w przyszłości okaże się potrzebna.
Dojrzalsze przeżycie zakończenia nie oznacza braku bólu. Oznacza zdolność do zachowania znaczenia relacji mimo jej zakończenia.
Pacjent może odczuwać stratę, a jednocześnie nie musi przekształcać terapeuty w osobę całkowicie złą ani unieważniać wartości wspólnej pracy. Może zachować doświadczenie zależności jako ważną część procesu, nie traktując jej jako dowodu słabości.
Od diagnozy do większej spójności
Proces TFP prowadzi od oceny struktury osobowości i ustalenia kontraktu, przez rozpoznawanie dominujących dyad, do coraz bardziej złożonej pracy z przeniesieniem.
Klaryfikacja pomaga dokładnie zobaczyć aktualne doświadczenie. Konfrontacja zwraca uwagę na jego sprzeczne lub rozdzielone elementy. Interpretacja umożliwia stopniowe łączenie różnych stanów siebie, obrazów innych i związanych z nimi emocji.
Terapia nie przebiega liniowo. Ważne konflikty mogą powracać, a okresy większej stabilności przeplatać się z ponownym nasileniem dawnych mechanizmów obronnych. Nie oznacza to automatycznie cofnięcia procesu. Znaczenie ma to, czy pacjent i terapeuta potrafią wspólnie rozumieć pojawiającą się dynamikę.
Zmiana w TFP nie dokonuje się poprzez samo intensywne przeżywanie przeniesienia. Wymaga stabilnego kontraktu, konsekwentnej ramy, odpowiednio dobranych interwencji, refleksyjnego korzystania z przeciwprzeniesienia oraz gotowości do badania realnego udziału obu stron w relacji.
Celem nie jest stworzenie życia pozbawionego konfliktów i trudnych emocji. Jest nim rozwinięcie zdolności do pozostawania w relacji pomimo ambiwalencji, frustracji i odrębności. Pacjent stopniowo może doświadczać, że da się jednocześnie kochać i złościć, potrzebować i zachowywać autonomię, przeżywać rozczarowanie i nie niszczyć więzi.
To właśnie ta zdolność stanowi jeden z najważniejszych wymiarów zmiany strukturalnej: bardziej spójnego przeżywania siebie, innych ludzi i własnego życia emocjonalnego.
Related posts



